Wpisy

  • wtorek, 22 kwietnia 2014
    • Wróć Yesterday! - krótkie miłosne opowiadanie

      " Będąc pewnego razu, na wyjeździe ze szkoły, zwiedzałem i poznawałem nową kulturę, zachowanie i zwyczaje pewnych ludzi, którzy mieszkali na Kaukazie. Byli oni i są nadal przyjaźni, życzliwi i uprzejmi. 3 dni mieszkaliśmy u innego gospodarza z moimi znajomymi ze szkoły, którzy również chcieli poznać nową kulturę itp. itd. Jedni ze szkoły wybierali wyjazdy do Włoch, Grecji,Hiszpanii, ogólnie do ciepłych krajów, a ja i moi pozostali znajomi właśnie tam chcieliśmy koniecznie jechać i nie żałowaliśmy. Będąc w jednym domu poznałem pewną młodą dziewczynę o imieniu Liiza, miała jeszcze brata, młodszego od siebie nazywał się Sherip (czyt.Szerip). Dom ten był dość spory, gdyż mieszkały tam dwa pokolenia. Na parterze była kuchnia i takie salony gościnne, na pierwszym piętrze gdzie były gościnne pokoje, mieliśmy swoje łóżka, gdzie spaliśmy w osobnych pokojach po dwie osoby.  Drugie piętro było dla dziadków, czyli rodziców gospodarzy, z kolei na 3 piętrze były pokoje gospodarzy oraz tej Liizy i Sheripa. Dziewczyna ta spodobała się mi ze względu na to, iż miała ładne zielone oczy i także uśmiech oraz ciemne blond włosy,końcówki tychże włosów miała kręcone. Charakter też miała bardzo dobry, pomocna,uprzejma i z sercem przede wszystkim, a także spokojna i bardzo mądra w szkole dostawała pochwały od nauczycieli. Jednak przeważyło to, iż spośród swoich koleżanek, znajomych ze szkoły miała, jako jedyna z niewielu zielone oczy, w tamtym regionie to rzadkość, wszystkie osoby mają oczy koloru migdałowego i włosy czarne, a ona była jakby „nasza”. Zawsze wracała z grupą swoich koleżanek ze szkoły, ona była z nich wszystkich najbardziej spokojna w porównaniu z innymi dziewczynami, po prostu skromna. Byłem tam bardzo zauroczony tą Liizą, iż pewnego dnia namalowałem dla Liizy duże, czerwone serce, starałem się, jak mogłem, gdyż nie mam talentu artystycznego.

      źródło:http://data3.whicdn.com/images/23657033/thumb.jpg

       

      Miałem kartek parę w walizce małej, wziąłem od jej młodszego brata czerwoną kredkę, napisałem jeszcze cyrylicą „dla Lizzy” z boku serca.Położyłem na szafce małej, która stała w jej pokoju i oddaliłem się. Z początku nie wiedziała, od kogo to otrzymała, gdyż w naszej grupie, oprócz mnie i koleżanek było także 4 chłopaków (Gniewomir, Radosław, Sędzisław i Krzesimir), więc mogła tylko podejrzewać, na jaw wyszło, wtedy, gdy ona zapytała swojego brata Sheripa, kto brał od niego czerwoną kredkę, on, wtedy wskazał palcem na mnie i powiedział w ich języku, że to ja byłem. Moment ten, był dla niej przełomy, gdyż było widać w jej oczach radość i zadowolenie, że podoba się komuś obcemu i że w taki sposób jej okazał swoje zainteresowanie, a nie w sposób trywialny poprzez łapanie za włosy, zaczepianie poprzez gwizdanie czy dokuczanie poprzez niewybredne teksty. Niestety trzeba było wracać do domu z powrotem, została tam sama, pożegnałem się z każdym, kto nas gościł, nikt nie brał żadnych nr tel.,adresów, bo wiedzieliśmy, że wrócimy tu za rok i znów się zobaczymy, gdyż w jej kulturze nie ma słowa „żegnaj”, tylko istnieją na pożegnanie takie oto zwroty: „do widzenia”, lub „do zobaczenia”.

       

      źródło:https://www.filterforge.com/gallery/6-original.jpg

      Cóż, wróciłem do domu, ale znów pojechałem tam do tej samej miejscowości, co roku temu, oraz do innych miejscowości również przybyłem. Odwiedziłem tych samych ludzi, co mnie i moją grupę znajomych ugościli podczas wcześniejszego wyjazdu mojego, poszedłem do tego domu, gdzie była ta dziewczyna. Zaglądałem i oglądałem ten dom, w którym Liiza mieszkała. Nikt nie wychodził do mnie przez dobre 10 min., rozglądałem się, zachodziłem od tyłu domu, myślałem, że tam ta rodzina siedzi na tarasie, ale nikogo tam też nie było. Doszła do mnie pewna starsza kobieta chodząca o lasce o imieniu Marjam.  Zapytałem ją, gdzie jest ta rodzina i Liiza? kobieta ta odparła, że: "wyjechali,wyjechali daleko" i odeszła ode mnie i szła z powrotem do swojego domu, ja siedziałem zamyślony na ławce drewnianej, która stała przed płotem tego domu.Za jakiś czas znów widzę z daleka, że idzie ta starsza kobieta, trzymała jakąś kartkę,łudziłem się, że to może od Liizy dla mnie, może serce, jej autorstwa, może jakieś słowa pożegnalne, aby skrócić ból poruszania się Marjam, podbiegłem do niej. Pokazała mi ową kartkę i była tam napisana miejscowość nowa, gdzie obecnie przebywa jej rodzina. Odczytałem tą nazwę napisaną cyrylicą, Marjam kiwnęła głową, że dobrze przeczytałem i prawidłowo. Od jakiegoś czasu Liiza mieszka w Wielkiej Brytanii w miejscowości Itpton St. John, gdzie pojechała dzięki diasporze jej narodowości. Diaspora ta, zamieszkuje terytorium całej Anglii. Minął już kwartał, pół roku i rok, kiedy to wróciłem do domu swojego i uczucie do tej dziewczyny nie minęło, nadal o niej myślę, mam jej obraz w pamięci.Dokładnie, jak w piosence Top One: "Serce moje płacze i na ziemi jest mi źle, bo dziewczyna, którą kocham, opuściła nagle mnie. Zostawiła me uczucia i zostałem całkiem sam. A ja o niej ciągle marzę i jej obraz w sercu mam".

       źródło:http://www.tol.org/get_img?NrArticle=18789&NrImage=29

      Nie żałuje niczego, tego, że ją poznałem, że się w niej zakochałem, albowiem nie wstydzę się okazywać uczuć ani nie boję się tego czynić, nie żałuje, że jej podarowałem na kartce serce ode mnie dla niej. Żałuje, że tak mało zrobiłem w obecniej, gdyż stać mnie było i nadal mnie stać na więcej, jeśli chodzi o Liizę.Jednak nie zrobiłem wiele, gdyż nie mogłem ze względu na jej kulturę, która zabraniała okazywania wielkich uczuć przez chłopaka wobec dziewczyny, kiedy to oni byli sam na sam i kiedy byli tylko sami. Hm, czy ona zakochała się we mnie i czy jej zależało? tego nie wiem, przypuszczam, że tak, gdyż zawsze odpowiedziała nieśmiele na moje "cześć", uśmiechała się do mnie, jednak nie rozmawialiśmy nigdy długo, ze względu na tą kulturę. Cóż, serce to inna sprawa,gdzie mózgowi zdarza się amnezja, czyli zapomnieć, tak serce, jak raz poczuło coś to nie zapomni nigdy. I tak jest, gdyż innej nie znam, z inną nie chcę, po prostu ona albo nikt.

      źródło:http://data2.whicdn.com/images/112610801/large.jpg

      Hm, gdybym ją znów spotkał, zobaczył? To na pewno bym się cieszył, ale już nie powiedziałbym jej tego słowa, co zawsze, czyli „cześć” lub „cześć Liiza”, a byłoby to już „kocham Cię” po angielsku, po polsku, czy w jej języku, nieważne, w jakim języku, ale odważyłbym się to powiedzieć. Dlaczego? otóż. słowa te powiedziałbym z łatwością, albowiem,jak kogoś się kocha bardzo mocno to nie jest to żadną sztuką i trudnością powiedzieć te słowa, bynajmniej dla mnie, bynajmniej, gdy ją naprawdę pokochałem i tylko jej te słowa mogę powiedzieć, rano w południe, wieczorem. I właśnie to jest ta jedna z wielu rzeczy, które żałuję, że nie uczyniłem. Kończąc chcę dodać, iż po prostu, Liiza była moim serca biciem i po prostu nie ma Ciebie, nie ma nas, pierwsza miłość, pierwsza miłość pozostawia wspomnień ślad i z tego wszystkiego, aż chce się zawołać - Wróć Yesterday! ".

       

      ~ Opowieść fikcyjna na autentycznych faktach (imiona zostały zmienione).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ascalcin
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 kwietnia 2014 14:54

Kategorie

Kanał informacyjny

POLECANE STRONY :
Newsy z egzotycznych boisk

Liczniki wizyt